czwartek, 28 czerwca 2012

Prolog


Moje życie zmieniło się , w ciągu tego tygodnia , dowiedziałam się , że jestem chora i długo już nie pożyję . Z jednej strony cieszyłam się , a z drugiej  miałam ogromną ochotę wypłakać się komus w ramiona .
- Kochanie tak mi przykro , wszyscy będziemy ci pomagać , będzie dobrze , wyjdziesz z tego !  -mówili wszyscy znajdujący się koło mnie  z  takim okropnym współczuciem  , że aż odechciało mi się słuchać i  nie wytrzymałam , po prostu wybuchło coś we mnie , bo wiedziałam że już nic nie będzie dobrze.Wyszłam z tego wstrętnego pomieszczenia przewietrzyć , się . Do głowy wpadały mi tysiące głupich pomysłów. Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić, bo przecież , moje życie już nie będzie normalne ,z dnia na dzień, będę czuła się gorzej i bardziej nie chciana , i do tego te wszystkie współczucia. I ranienie osób tym że odchodzę i już nie wrócę . Tysiące myśli w mojej głowie , po prostu zaczełam płakać , Każdy przechodni , patrzył się już na mnie z współczuciem , zaczęłam biec. spróbować odciąć sie od tego świata . Pobiegłam do bliskiego mi parku . Nie mogłam z nieść myśli  co dalej , wyciągnęłam żyletkę , którą zawsze , trzymałam w pogotowiu , podniosłam rękaw i pierwsza rana , patrzyłam jak krew powoli ocieka z mojej ręki , po chwili druga , trzecia . Zrobiło mi się słabo i opadłam na ławkę , widziałam i słyszałam tylko nie które wydawane odgłosy dochądzące z parku . Ostatnimi  myślami swojego życia zastanawiałam się jaka śmierć potrafi być bolesna .Po chwili wszystko zaczęło mnie tak bardzo boleć, czułam jak serce spowalnia . Moje powieki stawały się coraz cięższe , i po chwili opadły . Usłyszałam jak ktoś biegnie w moją strone .
i reagując , podniesłom lekko powieki , w ostatnich może i minutach . Zobaczyłam Wysokiego niebieskoookiego , blondyna , który patrzył na mnie z przerażeniem pytając głupio czy żyję ?
- W końcu wychrypiałam z lekkim uśmiechem że żyję .
- Blondyn zaczął , dzwonić po karetkę , na co ja odpowiedziałam że to i tak już nic nie da.
- Blondyn , wziął mnie na ręce , i biegł w storne karetki , ostatnimi sekundami , patrzyłam na jego twarz , i pomyślałam że gdybym dostała jeszcze jedno życie od Boga  to na pewno chciałabym spotkać go z myślą , że nie są to moje ostatnie chwile życia .Usłyszałam dzwięk karetki , wtedy leżałam juz na wózku i wieziona do szpitala odpłynęłam ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz